SZUKAJ

poniedziałek, 26 maja 2014

Miss Dior Blooming Bouquet....moja ulotna bajka

Gdyby rozczarowanie moglo miec kolor to byloby ono w tej chwili rozowe... Mowa tu o nowym zapachu Diora Blooming Bouquet - cudownym i ujmujacym, tajemniczym ... jednak ta tajemniczosc ma tu wydzwiek pejoratywny niestety .. zapach po prostu w tajemniczych okolicznosciach  znika z mojej skory....
Bardzo cenie marke Dior glownie wlasnie za zapachy. Te, ktore czytaja mojego bloga od jakiegos czasu wiedza, ze  jednym z moich ulubiencow jest ten KLIK
Kolo nowego, kwitnacego bukietu chodzilam dosyc dlugo, czytalam opisy-recenzje na roznych blogach ...
Po pierwsze sam zapach - ujmujaca kombinacja peonii (kocham!) rozy damascenskiej i bialego pizma...uwodzi swiezoscia i taka dziewczecoscia bym powiedziala :) Bardzo lekki kojarzy sie (co zreszta sugeruje swietna jak zwykle reklama) z piekna kobieta, odziana w delikatna i zwiewna suknie, spacerujaca po kwitnacym ogrodzie...Nie jest to jednak plaski slodkawy cukierek - o nie ! wrecz przeciwnie ma on w sobie cos sensualnego i uwodzacego.
Buteleczka skrojona na miare marki  - piekna forma flakonu z grubym dnem no i ten kolor - a do tego srebrna,  wstazeczka - uleglam :) Atrakcyjny gadzecik :)
Delikatny, elegancki i lekki jak jedwab - taki wlasnie jest Miss Dior Blooming Bouquet ...Jego ulotnosc jest jednak bardzo doslowna...
Trzyma sie na mnie bardzo krotko....I to jest bardzo duzy minus niestety...

Testowanie:
Blooming Bouquet probowalam dwa razy:
- pierwszy raz na nadgarstkach - urzekl niesamowicie, poniewaz jednak testowalam takze balsam do ciala z Origins bylam pewna, ze aromat wody toaletowej zostal po prostu zmieszany z balsamem, bo jakos wyjatkowo krotko mi sie trzymal.
- drugi raz - zaaplikowalam wode na szyje, w zgieciu lokci i we wlosy - z obu stron - jak wiadomo zapach we wlosach trzyma sie zwykle bardzo dobrze. Bylo fajnie przez 15-30 minut - zakochalam sie w aromacie, pozniej zakupy, wizyta w centrum handlowych gdzie aromaty z piekarni lacza sie i mieszaja z roznymi innymi, zreszta psiknelam sobie takze inne perfumy na kurtke. Wspomnienie tych blogich 20 - 30 minut przekonal mnie, aby kupic te wode...
Od razu mowie, ze skorzystalam z malutkiej probki, prosilam o jeszcze jedna,ale nie dostalam.

Pare dni temu przed kolacja z mezem (robimy sobie takie randki regularnie....po ponad 13 latach bycia razem ;) kupilam w koncu i co? No i nieoczekiwana skucha...
Po dosyc sporej ilosci (wlosy, szyja, przeguby, sukienka w okolicach obojczykow i klatki piersiowej, apaszka) moj Blooming Bouquet ulotnil sie po okolo 2 godzinach kompletnie (moj maz nie byl w stanie powiedziec czy stosowalam wode czy nie,a ja sama jej nie czulam takze - zreszta przestaje ja czuc po kolo 30 minutach od porzadnej aplikacji).W przeciagu kolejnych dni staralam sie znalezc tego przyczyne.. Perfumowalam sie obficie, spryskiwalam ubrania...i co ? No i nic - efekt ten sam...
Po paru godzinach  nawet na ubraniu nie daje sie wyczuc praktycznie niczego. Dla porowania dodam, ze kilka dni temu psiknelam sobie Escada na rekaw kurtki dzinsowej i nadal pachnie...

Zadalam sobie wiec pytanie:
Co wplywa na to trwalosc perfum? Jako stara perfumiara co to nie z jednego pieca chleb jadla szczegolnie Diorowski - posiadalam i posiadam kilka zapachow tej marki - ruszylam glowa i o to do jakich wnioskow doszlam (w kolejnosci przypadkowej)
- PH naszej skory (czynniki osobnicze - zapach i ilosc wydzielanych substancji przez skore, poziom hormonow, jakos powietrza i wody, stosowane srodki myjace itd) 
Prawidlowy odczy skory wynosi mniej wiecej 5,5 co jest odczynem lekko kwasnym.
- dieta jak wiadomo wplywa na jakos skory i jej kwasowosc badz zasadowosc
- przyjmowanie niektorych lekow moze znaczaco wplynac na "rozkladanie" sie aromatow i zwiazkow zapachowych w kontakcie z cialem (nie stosuje zadnych lekow)
- skora tlusta uwydatnia perfumy duzo lepiej niz skora sucha (mam sucha, ale nawilzam regularnie)
- zaburzenia hormonalne w tym takze przyjmowanie niektorych lekow hormonalnych (nie mam, nie biore)
- niewlasciwa (zbyt mala np) aplikacja perfum lub wod toaletowych (raczej nie w moim przypadku)
- zbyt niska generalna koncentracja olejkow zapachowych w perfumach lub wodzie toaletowej (podejrzewam)
- cieplota ciala (zapachy na osobach o nizszej temperaturze ciala ulatniaja sie szybciej) - mam temperature wlasciwa nizsza niz przecietna, waha sie w granicach 35,7-36,4.

A teraz kilka trikow zastosowanych przeze mnie, zeby cos z tym ulotnym fantem zrobic:
- aplikacja na wlosy (owlosienie zawsze konserwuje zapach lepiej)
- aplikacja na nawilzona niepachnacym balsamem skore (skora nawlizona badz natluszczona zachowuje zapach dluzej)
- zwiekszona ilosc uzywanego zapachu (o yes!)
- uzywanie wody na obszarach gdzie skora jest bardzo cienka (blizej naczyn krwionosnych - pulsowanie krwi)
Efekty:
Blooming Bouquet ulotnil sie tak samo jak bez trikow - no moze jego intensywnosc byla na poczatku wieksza.
Wlaczylam do akcji kolezanki z pracy i meza - oni tez niestety nie wyczuwali na mnie wody bez dotkniecia nosem (doslownie) kawalka mojej skory - a i to okreslali jako bardzo, bardzo subtelny, prawie niewyczuwalny (po okolo 2- 2,5 godziny od zastosowania).

W desperacji zaczelam szukac informacji o BB na stronach w roznych, znanych mi jezykach, z recenzjami (nie blogi). Troszke mi kamien z serca spadl, gdy okazalo sie, ze nie tylko ja mam takie odczucia w zwiazku z tym produktem. Byc moze odezwa sie glosy dziewczyn u ktorych  zapach trzyma sie caly dzien - zdzradzcie prosze jakim cudem, bo u mnie nawet na ubraniu czy wlosach nie zostaje dluzej niz max 2 godziny...

Powiem szczerze, ze z bolem serca, ale musze napisac, ze jestem rozczarowana.... Jako wielbicielka Diorowskich perfum czuje sie troszke nabita w te piekna rozowa buteleczke...Mysle, ze jak na taka marke to trwalosc jest za slaba prostu. Bardzo szkoda, bo kompozycja przepiekna i cala marketingowa otoczka zasluguje na 6 z plusem (jak to zwykle bywa u Diora).
Dziewczyny - zawsze proscie o probki !  Najlepiej wiecej niz jedna - 2-3 zeby przetestowac zapach w roznych warunkach. A te z Was ktore pracuja w przybytkach kosmetycznych dobroci dawajcie klientkom probki bo wiem, ze dostajecie ich tony ;) (wiem, ze moze byc roznie w roznych krajach ale Dior slynie z bycia hojna marka jesli chodzi o probki i prezenty dla klientek)

Taka sytuacja zdarzyla mi sie pierwszy raz w zyciu - zwykle perfumy czy wody trzymaja sie na mnie bardzo dobrze - a uzywam bardzo roznych od ciezkich pizmowych do leciutkich, powietrznych sprayow do ciala (Kenzoki, Cartier Must de).
Tym razem okazuje sie ze okreslany w necie jako srednio lub malo trwaly jest u mnie bardzo malo trwaly :P
Nie moge kupic innych produktow z tej linii aby stosowac rownoczesnie i w ten sposob zintesyfikowac aromat... Dostepna jest tylko woda toaletowa 50 ml i 100 ml.

Jaki wysnuwam wniosek: 

1. jedna probka to za malo
2. sa zapachy, ktore po prostu maja nizsze stezenie i niekoniecznie beda sie dobrze trzymaly na kazdym osobniku.

Napewno nie kupilabym ponownie... Ulatniaja sie na mnie za szybko - zdecydowanie. Co mnie pociesza to fakt, ze Forever and Ever (takze Dior) jest zapachowo bardzo zblizony i wiem, ze ma swietna trwalosc, bo juz  go kiedys uzywalam.

Ciesze sie jedynie, ze moj blog nie jest blogiem komercyjnym.. Nie mam wiec stresu, ze dostalam cos za darmo i musze wystawic produktowi  tylko pochlebna opinie. Zaplacilam za ten very airy aromat 660 kr, za co pewnie moglabym kupic sobie np bronzer La Praire, na ktorego wlasnie zachorowalam, albo jakis inny badziej trwaly produkt ;) ech... skucha


zrodlo: internet


Pozdrawiam z rozowej, ulotnej chmurki ;)



Dolly


Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga (takze kopiowanie tekstu, lub jego czesci )oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170).

środa, 21 maja 2014

Glossybox - jubileuszowe wydanie norweskie - Grunnloven, 200 år (maj 2014)

Nie bylabym soba gdybym nie skusila sie na jubileuszowego Glossyboxa. Kosztowalo 299 kr czyli dwa razy tyle (z nadwyzka) co normalne comiesieczne, co jednak nadal nie jest cena wysoka jak na tutejsze warunki, tym bardziej, ze obiecywali nie miniatury, ale produkty pelnoobjetosciowe. Poza tym ja to sie zawsze na cos skusze. ;) Lubie niespodzianki i to podniecenie przy otwieraniu pudelka (zgadnijcie kto w dziecinstwie szukal prezentow gwiazdkowych na 3 miesiace przed swietami buszujac po strychu i piwnicy... to jednak byl blad.. mama chowala prezety do puffy stojacej w hallu... - ot skucha dziecinstwa ;)

Wracajac do Glossy ...otrzymalam je juz co prawda po swiecie narodowym, ale im wybacze bo po raz pierwszu od dluugiego czasu jestem usatysfakcjonowana  zawartoscia i napewno wszystkie produkty pojda w ruch ;)

Przede wszystkim pudelko jest bardzo ladne - moze swobodnie sluzyc jako ozdoba toaletki.
A oto co sie w nim znajduje:

1. Newsha - Private Haircare - Volum Lift Foam - czyli pianka do wlosow nadajaca objetosci, niemieckiej firmy Newsha (zna ktos?). Ciekawa jak sie bedzie sprawowac, bo ja kocham od lat pianke Fekkai i jak do tej pory jej nie zdradzilam.
Ta zawiera wyciag z jagod acai, ktory to odzywia jak i ochrania wlosy przed szkodliwy dzialaniem czynnikow zewnetrznych. Pianka pachnie bardzo przyjemnie. Mam 200 ml za 195 kr

Pachnie bardzo przyjemnie i nie skleja wlosow. Co do nadawania volum trudno mi powiedziec bo uzylam jej za malo. Dalsze testy nastapia :)

2.Nougat Naturals - Intensive Body Oil - nawlizajaca i odswiezajaca mieszanka olejkow eterycznych  z bergamotki, grejpfruta, imbiru oraz trawy cytrynowej. Olejek zawiera argan oraz wyciag ze slodkiego migdalka. Otrzymalam 100 ml za 175 kr

Jak wiecie lubie taka forme nawilzania wiec bardzo mnie ten produkt ucieszyl :) pachnie przyjemnie, troszke trawa cytrynowa. Wchlania sie idealnie. Juz bardzo sie polubilismy. Ja  jednak stara olejara jestem ;)

3. Teez Trend Cosmetics - Be Blushious - roz, zaweiarajcy w swoim skladzie olejek z ziarenek soji. 3,5 gr kosztuje 199 kr.
Kocham to opakowanie - poreczne, trendy, bardzo pomyslowe. I pomyslec, ze ja tej firmy nie znalam, a jest ona holenderska..Kolor jak najbardziej moj - pigmentacja w porzadku - jak na razie jestem na tak.
4. Tromborg - lakier do paznokci - a tu ciekawostka - lakier, ktory nie tylko zamieni paznokcie  w pieknie blekitne, ale tez je wypielegnuje. Zawiera bowiem bioaktywne skladniki - min wyciag z alg oraz sol z morza martwego. Lakier zostal wyrodukowany na bazie oleju slonecznikowego wyciskanego na zimno, ktory miedzy innymi zawiera wysoko skoncentrowana witamine E oraz kwasy omega 3 i omega 6.
10 ml kosztuje 162 kr 
Piekny blekit - nie nudny, nie pospolity, wrecz szlachetny - bardzo przypomina mi Porcelain z Diora. Jakosc bardzo w porzadku - dalam 4 warstwy i o dziwo zasechl bez problemu i nie odcisnela mi sie na pazurach moja posciel ;) 
5. ModelCo - Fibre LashXtend Mascara - wodoodporna maskara, przy produkcji ktorej zastosowano zaawansowana technologie. 4,2 ml kosztuje 185 kr
Bardzo chcialam sie z nia zaprzyjaznic bo cenie sobie produkty tej marki, jednak ta maskara im slabo wyszla. Jako posiadaczka cienkich i delikatnych rzes musze nalozyc conajmniej 3 warstwy, aby w ogole bylo cokolwiek widac. Malo wodoodporna poza tym. Z kolei opakowanie jest genialne - podluzne lusterko na boczku :) Zawsze mnie irytuje szukanie lusterka zeby nalozyc tusz.
6. Figs & Rouge krem do rak zawierajacy naturalne antyoksydanty i ekstrakty z alg. Duza tuba 80 ml za 89 kr.
Nie tlusty za co plus, opakowanie przypomina Loccitane :) Generalnie OK, ale bez fajerwerkow.Troche dziwny zapach, ale to w koncu krem do rak, a nie perfumy ;)

I to by bylo na tyle :) Przyznam, ze jestem bardzo pozytywnie zaskoczona po ostatnich skuchach Glossyboxa.. Maskara niestety okazuje sie tutaj najslabszym ogniwem, ale przyznaje jej punkt za opakowanie  :)

Czekam teraz na klasyczne pudelko majowe - ciekawe co sie w nim znajdzie ...


Buziaki



Dolly 





Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga (takze kopiowanie tekstu, lub jego czesci )oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170).

poniedziałek, 19 maja 2014

Moje ukochane ciasto z Lusha :)

Sa takie kosmetyki, ktore od pierwszego wrazenia staja sie "nasze" zyskujac w blyskawicznym tempie miano lubianych i takich, do ktorych napewno sie powroci. Tak stalo sie z

Let The Good Times Roll
delikatnie peelingujacy czyscik do twarzy z LUSH.
Oszczedze Wam detali opisujacych opakowanie, bo jakie pudelko jest kazdy widzi ;) Powiem szczerze, ze nie jestem Lushomaniaczka jak wiele z Was. Moja przygoda z ta marka zaczela sie stosunkowo niedawno, moze dlatego, ze tu w Norwegii Lushowe sklepiki pojawily sie tez bardzo niedawno. Nie jestem kosmetyczna snobka (ani zadna inna snobka ;) ot lubie czasami fajne gadzeciki, zakupowe szalenstwa, ale nie kupuje produktow pod bloga czy tylko po to by miec. Doceniam jakosc bez wzgledu na cene czy marke. Lubie probowac nowosci, ale nie za wszelka cene. Jestem sroka - lubie swiecidelka,blyskotki, ale nie oznacza to, ze musze je zaraz wszystkie miec ;)..Chyba na starosc zrobilam sie bardzej rozsadna i z rozmyslem dobieram zarowno kosmetyki jak i gadzety.

Wracajac do Lushu...pisalam o nim  przy okazji maseczek do twarzy KLIK. Wracajac do mojego popcornowego odkrycia ( tak a propos to tego popcornu bardzo malo bylo, pare sztuk..)
Pare slow od producenta:
- oczyszcza
- nawilza
- delikatnie zluszcza martwy naskorek 
- pobudza mikrokrazenie krwi
Konsystencja ciastoliny, plasteliny badz po prostu ciasta
Stosowanie:
- niewielka ilosc rozmieszac z ciepla woda i okreznymi ruchami myc twarz, szyje, dekold.

Skladniki: 
 Maize flour, Glycerine, Talc, Water, Corn oil, Polenta, Fair Trade Organic Cinnamon Powder, Perfume, Gardenia Extract, Popcorn. *Occurs naturally in essential oils.

Moim zdaniem:
Kocham LTGTR <3

Plusow tego produktu jest wiele:
1. Cudowna konsystencja - dokladnie ciasta drozdzowego, ciastoliny, modeliny. Mozna by bylo z tego lepic i lepic :) - bardzo mi sie to spodobalo i mnie rozbawilo.
2. Urzekajacy aromat - czlowiek ma ochote oderwac kawalek i pochlonac z kawa... Cos jak zapach maslanych buleczek. Obledny!
3. Po zwilzeniu otrzymujemy idealna konsystencje - kremowa paste, ktora dokladnie myje i zluszcza naskorek, dajac sie rozporowadzic bez zadnych problemow, nie tworzac ani grudek ani nie dajac efektu brzydkiego, tlustawego rolowania jak maja tendencje niektore scruby (np z The Body Shop).
4. Moja cera (normalna-sucha, bez tendencji do zaskornikow, naczynek czy alergii) reaguje znakomicie na ten czyscik.
5. Wspaniale uczucie dobrze oczyszczonej, nawilzonej i ukrwionej skory (zasluga polenty, maki kukurydzianej i cynamonu, ktory pobudza krazenie)
6. Za kazdym razem po stosowaniu produktu czuje, ze wygladam mlodziej i promienniej (hyhy)
7. Praktycznie moglabym nie nakladac kremu albo serum od razu ( tego tez nie robie) gdyz skladniki powoduja, ze nie czuja zadnego sciagniecia ani wysuszenia jak to ma miejsce po uzyciu innych srodkow peelingujaco - myjacych.
8. Mozna uzywac codziennie.
9. Daje sie latwo splukac i nie pozostawia tlustego osadu na sciankach prysznicowych.
10. Wydajny.
wielka siostra patrzy ;):D Przy okazji widac moja okolice problematyczna, a wiec cienie i zmarszczki 
Mam swira kompletnego na punkcie oczyszczania twarzy. Stosuje metode wielokrotna, o ktorej niedlugo Wam napisze, gdyz zdalam sobie sprawe, ze moje demakijazowe zabiegi roznia sie od standardowo przyjetych i moze ktoras z Was to zainteresuje.

Poslugujac sie skala 6 stopniowa moja ostateczna ocena:
  • opakowanie - 6
  • zapach - 6 - uwielbiam ! (pachnie jak slodkie ciasteczka - yummy)
  • kolor - 6  (typowy kolor ciasta kruchego przed pieczeniem  :)
  • konsystecja - 6 
  • komfort uzycia - 6
  • efekty po uzyciu - idealnie oczyszczona, dobrze ukrwiona i swiezo wygladajaca skora
  • cena - 136 koron za 100 gr
  • wydajnosc - wysoka, wystarczy niewielka ilosc (wielkosc orzecha wloskiego), ktora po rozprowdzeniu z letnia badz ciepla woda starcza na twarz i szyje.
Ogolna ocena: 6 


NAPEWNO DO NIEGO WROCE - POLECAM 

Znakomity produkt, za w sumie nieduze pieniadze

Leccie chociaz sprobowac :)

Dolly


Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga (takze kopiowanie tekstu, lub jego czesci )oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170).

czwartek, 15 maja 2014

My boy lollipop czyli Bubblegum od Lush

Tak jak Wam wspomnialam w poprzednim poscie wybralam sie w ostatnia sobote do LUSHa.
Mialam tak tylko rzucic okiem  (ha ha ha dobry zart!).
Skonczylo sie na tym, ze wyszlam ze sklepu ze zgrabna Lushowa torebeczka zawierajaca dwa produkty - niezbedne mi do zycia oczywicie ;)
Pierwszy z  nich to peeling do ust, drugi peeling do twarzy.
Tak, wiem...dostalam scrub do ust w Glossyboxie z kwietnia KLIK, i zdaje sobie rowniez sprawe, ze nie ma to jak scrub do ust robiony domowymi sposobami,ale odezwaly sie we mnie jakies instynkty bardzo atawistyczne, prymitywne wrecz zjedzenia czegos slodkiego (nie jadlam od paru tygodni oprocz malenkich kosteczek -czekolady- do kawy). Gdy wzrok moj padl na poleczke z produktami do ust doszlam do wniosku, ze cos na cukrze jest jednak duzo bardziej zdrowe niz paczek nadziany (a propos jak juz przy temacie jestesmy: strasznie tesknie za paczkami z dzika roza - firmy cukiernicze ktore chcialyby mnie sponsorowac to chetnie, jak najbardziej, a nawet polecam sie :D)
Jednak sztuczny miod to nie jest miod :P...

Wracajac do produktu...Scrub zamkniety jest w malym szklanym sloiczku, zrobiony przez anonimowego lushowego Lukasza (laczmy sie Rodacy;) i ma bardzo przemawiajaca do mojej wyobrazni nazwe Bubblegum
Lips scrub
My boy lollipop

Pare technicznych detali: 
Sklad:  castor sugar, organic jojoba oil, methyl lanone, flavour, color 45410, color 45380.
Objetosc: 25 gramow
Opakowanie : szklany sloiczej
Kolor: roz, zywy i bardzo cukierkowy

Moi zdaniem:
Bez owijania w bawelne... Fajny produkt, ale czy warty naprawde swojej ceny?
Usta rzeczywscie staja sie wygladzone i odzywione - glownie dlatego, ze jakby nie patrzec aplikujemy im mechaniczny peeling, natluszczamy, a potem wszystko to zmywamy ciepla woda.
Wiem z autopsji, ze podobny efekt (a moze i lepszy) uzyskamy masujac usta szczoteczka do zebow, skrystalizowanym miodem, badz zastosowaniem grubego cukru w polaczenie z odrobina serka homogenizowanego i oliwy z oliwek..
To co jest przyczyna tak dobrych recenzji Bubblegum LUSH to bez watpienia, oczywiscie zapach - bezbledny - dokladnie aromat oranzady z kapslem w brazowej szklanej butelce (we wczesnym dziecinstwie mama mi kupowala taka w warzywianku na osiedlu ;). Potem podobna mozna bylo kupic pod koniec lat 90 tych wyprodukowana przez jakas firma Hoop o ile pamietam. A wiec rozowe babelki i beztroska :) Oranzadka w proszku.. :) Brakuje tylko takiej lekko, ale przyjmnie szczypiacej w jezyk slodkosci. LUSH przekonuje, ze mozna resztki scrubu po jego stosowanie na ustach po prostu zlizac, ale nie polecam osobiscie jako, ze wyczuwa sie jednak olejek ;)

Moim zdaniem z guma balonowa to ma ten zapach malo do czynienia, ale pewnie guma balonowa gumie balonowej nie rowna.
Chcialam Wam zaprezentowac scrub na ustach bo bylam pewna,ze beda apetycznie rozowe tymczasem wyladaja jakby zanurkowala w cukiernicy:).
Podsumowujac - produkt spelnia swoje zadanie, ale niczego jednak mi z wrazenia nie urwalo. Nie jest to zadna rewelacja. Czego bowiem mozna oczekiwac od mieszanki rafinowanego cukry z domieszka barwnikow i olejku?

Fajny, kolorowy i pieknie pachnacy gadzet. My boy lollipop to piosenka z polowy lat 60 tych... Czas przejazdzek cadillakiem, kolorowych sukienek i zapachu bubblegum..;)

Jesli szukacie takiej lekiej i beztroskiej atmosfery to polecam :)

Nie kupie ponownie, ale ciesze sie, ze go mam. Ot fajna, popawiajaca nastroj bagatelka.

W kolejnym poscie - nastepnym produkt upolowany przeze mnie w sobote :)

Stay tuned ;)



Dolly

Zdjęcia i tresci przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

poniedziałek, 12 maja 2014

Ahoy przygodo - Nowosc

Pracujaca sobota to moim zdaniem wystarczajacy powod zakupowych szlenstw, nawet jesli do wyplaty wciaz zostalo kilka dni.
Nie bylabym soba, gdyby nic mi sie do rak nie przykleilo ;) - byla wiec wizyta w LUSH u (o tym nastepny post) ale takze wizyta w  Perfumelle gdzie wpadla mi w oko letnia kolekcja Elisabeth Arden Summer Escape.
Musze sie z Wami podzielic moim odkryciem, bo juz czuje, ze przynajmniej lakier bedzie moj:)

Jak sie nie trudno domyslec cala kolekcja to limitka... Troche szkoda, bo uwazam, ze dobrze by sie sprzedawala po wejsciu na stale w asortyment marki. Zawsze bylam zdania, ze fachowo dobrany odcieniem granatowy tusz do rzes jest cudowny - szczegolnie sluzy blondynkom, ale ja osobiscie takze go kocham. Musi to byc jednak navy blue, czyli elegancki granacik taki jak np - Ocean Blue Elisabeth Arden.
Moim zdecydowanym faworytem kolekcji jest jednak lakier do paznokci
Kocham <3 zdecydowanie odcien letni, przypomina rozbielona zupe pomidorowa (tak, tak.. wiem nie jest to oczekiwane makeupowo okreslenie) Powiem tak - piekny,szlachetny koral pasujacy idealnie do opalenizny, morskiej bryzy i zlotych dodatkow. No i ta nazwa : Ahoy. Momentalnie kojarzacy sie z wakacyjna przygoda i beztroska, z wieczorami na deptaku i fajnymi plazowym sukienkami.
Blekit  tutaj pod nazwa Sailor Girl tez niczego sobie, chociaz mam juz jeden bardzo podobny z jednej z polskich marek i jestem bardzo zadowolona. Podejrzewam wiec, ze tego tutaj nie kupie chociaz kto wie znajac moje zapedy ? Poza tym nazwa bardzo mi do wyobrazni przemawia :) Design calej kolecji jest niesamowicie marynarsko - atrakcyny - te liny, blekit, zloto piasku...a w domysle przystojny marynarz zapraszajacy mnie na rejs biala zeglowka ;) (ciekawe co na to moj maz ? :P)

Ust korale podkresla Beautiful Color Glossy Sticks w 4 kolorach - Pinky Sky, Coral Reef, Sunrise and Sea Breeze. Niestety nie udalo mi sie ich sprobowac na ustach, a jedynie na dloni - nie ma wiec pojecia czy trzymaja sie dlugo i jak wygladaja - Zesloczowane na skorze daja delikatne zabarwienie.

Jest tez cos dla ochlody, co nada opalonej skorze wyrafinowanego blasku - Pure Finish Cool Radiance Highlighter (First Mate) Wyrokuje, ze  produkt ten stac sie moze przebojem ze wzgledu na bardzo wygodna aplikacje (gruby sztyft) nie wymagajaca pedzla i na chlodno - rozowe zabarwienie orzewiajace skore. Po nalozeniu czuje sie lekki aczkolwiek bardzo przyjemny chlodek, a skora nawet bardzo blada (taka jak moja) wyglada subtelnie i atrakcyjnie zdrowo. Podejrzewam, ze bedzie pieknie podkreslal opalenizne aplikowany na kosci policzkowe, obojczyki i gdziekolwiek sobie go nalozymy.

Letnia kolecja nie obejdzie sie bez brazera - w Summer Escape Elisabeth Arden znajdziemy dwa.
Warm Glow i Deep Glow. Obydwa bardzo mocno rozswietlajace, w postaci pudru z lusterkiem. W cene wliczony jest tez maly pedzel kabuki ( uwazam to za ogromnu plus). Brazer posiada w swoim skladzie witamine E.
Jak na moj gust troszke za bardzo zloty, ale ja jakos zwykle omijam zloto w make upie.

Ostatnim elementem kolekcji sa kredki do oczu (Beautiful Color Define and Highlight Eyeliner Duo) w trzech  atrakcyjnych kolorach:
- Midnight Sale
- Cast Away
- Golden Sands


I to by bylo na tyle. Powiem szczerze, ze zauroczylo mnie pare pozycji. A czy ktorejs z Was wpadlo cos w oko ? A moze juz probowalyscie, ktorys z tych produktow - jesli tak to podzielcie sie doswiadzeniami :)

Mysle, ze skusze sie na lakier i highlighter - bardzo podobaja mi sie nazwy produktow - no musialam Wam o  nich opowiedziec.. bo wszedzie widze tylko inne letnie kolekcje make upowe, a o tej jakos cicho.

Rozmarzylam sie, a do urlopu jeszcze ponad miesiac ech...


Dolly

zdjecia pochodza z internetu

Zdjęcia i tresci przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

czwartek, 8 maja 2014

Zzielenialam ....

Z ta wiosna to u nas tak jakos srednio ostatnio, a mnie naszla niesamowita ochota na zielen...
Na stopach Naughty Nautical Essie, dlonie Mint Candy Apple Essie.
Faktem jest, ze nie jestem wielka zwolenniczka zieleni na paznokciach... Tym niemniej w zeszlym roku padlam na kolana przed Naughty Nautical z Essie - pisalam na jego temat tutaj KLIK, a stara milosc jak wiadomo nie rdzewieje...wiec w tym roku znowu NN zawital na moich paznokciach.
Moje serce  nalezy jednak do Candy Apple Mint, ktorego to lukiem omijalam zeszlego lata, mimo jego obecnosci w blogosferze i na pazurach kolezanek z biura...No coz kobieta zmienna jest. W tym roku mietowe jabluszko kocham i namietnie (namietowo) pazury nim maluje :)

Dostalam tez jeden zolciak (nadal nie wiem czy to jest HOT czy NOT ?), jedna trawiasta zielen (ale jestem na nie.. sorry Anna !). W moim zieleniaku znalazl sie takze brokacik z Butter London - lup z Glossybox, Dark Water Blue (taki morsko zielony dlatego w stadku) od Astora - poza tym pasuje mi do pierscionka z Ti Sento (my love), Trophy Wife z Essiaka (co za nazwa;) oraz Aqua Age of Aquarius z Color Club - takze lup z Glossyboxa.
Candy Apple Mint jest bardzo fajnym kremikiem zwracajacym uwage na tyle, ze pare osob sie mnie pytalo co to za kolor.
Mam chrapke na kilka innych zieleni:

Top Shop Green Room (internet)

Jade is the new black OPI (internet)
Ale pewnie znajac mnie poprzestane na tych, ktore mam. Ostatnio mi sie minimalizm wlaczac zaczal...no wiem dlaczego doprawdy :P Czy to od nadmiary czy zdrowy rozsadek puka do drzwi :P
Klapki z Reserved, Pierscionek z TiSento - jedyny ktory nosze w sumie.

Milego dnia dziewczyny :)

Dolly


Zdjęcia i tresci przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

sobota, 3 maja 2014

INGLOT w poszukiwaniu idealnego matu - dobre bo polskie

Od dawien dawna lubowalam sie w szminkach matowych, zanim jeszcze staly sie one modne.. tyle tylko, ze nie moglam znalec odpowiadajacej mi kolorem...Generalnie uwazam, ze matowe cienie do powiek lub matowa szminka wygladaja bardzo dobrze (szczegolnie w makijazu kobiet starszych niz 25..) chociaz sama nie stronie od swiecidelek ;)
Pamietam kiedys kupilam szminke INGLOT, ktora jednak miala jakis taki PRL - owski posmak ("starsze babki" kolo 40 stki i bardziej dorosle pewnie wiedza o czym mowie ;) Przypominaly mi sie momentalnie i Currary, ktorymi sie zlewalam i perlowe rozowe pomadki, ktore "pasowaly wszystkim" he he ach wspomnienia ;)

Tak,wiem szminki nie sa produktami spozywczymi - jednak zapach, smak czy opakowanie maja duze znaczenie przy naszych kosmetycznych wyborach. Tak po prostu jest i juz - dlatego tak wazne sa badania  marketingowe rynku przed wprowadzeniem nowych produktow, bo to czy opakowanie szminki "klika" jak sie ja zamyka czy nie moze decydowac o sprzedazy...chocby sam produkt byl super... Ot wylazi kobieca kaprysna natura...

Mialam wiec jakis taki doslownie niesmak..chociaz marke Inglot lubie (cienie sa super, pudry tez, lakiery w pieknych kolorach). Mam takze szacunek i podziw dla departamentu marketingu Inglota po tym jako malo nie padlam (prawie) trupem z wrazenia, kiedy to spacerujac sobie z mezem po Times Squer w Nowym Jorku dostrzeglam duza reklama firmy, a potem zaraz moim oczom ukazal sie ni mniej ni wiecej a salon firmowy.. i to gdzie ? w NYC ! :)
Wracajac jednak do tematu szminki....
INGLOT Lipstick nr 412, mat
Jestem ni to zima ni to wiosna.. Bo generalnie mimo bardzo ciemnych wlosow i bladej cery zle wygladam w klasycznej dla zimy czerwonej szmince.
Czyli niby krolewna sniezka, ale albo nie sniezka, albo nie krolewna ...;)
Moje usta, by wygladaly dobrze w czerwieni  musza miec w sobie cos z maliny lub wina.
Kiedys dorwalam matowa pomadke z Revlona w odpowiadajacym mi kolorze, ale niestety byla bardzo wysuszajaca....Nikt tego nie lubi wiec tutaj wyjatkiem nie jestem, a  wysuszajace usta szminki to porazka dla kazdej firmy kosmetycznej. Nie wiem czy byla to nieudana seria czy cos z produktem nie tak (kupilam ja na Duty Free w Katarze, Doha) nawet nie jestem pewna czy ta seria byla dostepna w Europie..

Zablakalam sie niedawno w rejony Inglota i.. prosze taka niespodzianka.... Obsluge stanowilo dwoch panow w srednim wieku (czyli moim) i jakos tak chyba tym faktem zachecona (YES! az sie sama sobie zdziwilam) postanowilam zasiegnac rady... Moim zyczeniem bylo znalezienie szminki, bez specjalnego zapachu, nie wysuszajacej i w kolorze ciemnej maliny badz wina - matowej. Panowie, musze przyznac dwoili sie i troili, az w koncu jeden z nich przyniosl mi te oto...
Szminka matowa INGLOT nr 412 i pasujaca do niej konturowka nr 62


Panowie sie spisali :)

swatch szminki (nr 412)  i konturowki (nr 62)
No i bede musiala zweryfikowac swoja opinie na temat szminek INGLOTa.. To jest jak dla mnie strzal w dziesiatke to znaczy sie Coca Cola to nie jest to - INGLOT to jest to ! :)
Tu widac lepiej szklanke.
Trzyma sie niesamowicie dobrze (test szklankowy wypadl znakomicie - kawa z mlekiem byla ciepla, a mimo tego szminka trzymala sie na ustach), nie wysusza nic a nic no i ten kolor love <3.
Na serwetce usta odcisniete po wypiciu calej szklanki cieplej kawy z mlekiem. Zdjecie w gornym rogu po prawej - po wypiciu kawy 


Jestem do tego stopnia na TAK, ze zaczynam myslec o zdradzie MACa albo innych moich ulubionych szminek na korzysc rodzimej marki, rodem z Przemysla.

A jakie Wy macie doswiadczenia z Inglotowymi szminkami czy blyszczykami? Bo te ostatnie to w ogole omijalam i nadal omijal lukiem....


Pozdrawiam i milego weekendu


Dolly


Zdjęcia i tresci przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

piątek, 2 maja 2014

Glossybox - kwiecien 2014

Ide za ciosem cobym pozniej nie miala znowu miesiecznej przerwy w postowaniu (nie wiem dlaczego, ale slowo to od razu skojarzylo mi sie z kompostem :P dobrze, ze nie z pomstowaniem bo mam oj mam ochote pomstowac na glossyboxy).
Hurraaa mamy i Glossybox kwietniowy, ktory to mial zawierac produkty o wartosci 400 kr (dla przypomnienia - wersja norweska Glossyboxa kosztuje w abonamencie 179 kr)
A oto co sie w kwietniowej edycji znajduje:
1. Marix Biolage - szampon i odzywka do wlosow nadajace objetosc, idealny do wlosow cienkich, zawiera bawelne. Bez parabenow. Oryginalne produkty maja po 200 ml i kosztuja 220 kr. Otrzymalam dwie buteleczki po 50 ml kazda. czyli w przypadku moich dlugich wlosow okolo 2 mycia...
 
2. Emite Make Up - Pedzelek do ust. Mozna go wykorzystywac takze jako pedzelek do nakladania eyelinera w zelu. Synteteczny- uzylam parfe razu i jestem z niego bardzo zadowolona :) Oryginalny produkt. 180 kr
3. Etre Belle - scrub do ust. Usuwa martwy naskorek i wygladza usta. Otrzymalam oryginalny produkt 15 ml - 129 kr
Calkie przyzwoity, ale mam wrazenie, ze scrub domowej roboty przynioslby podobne efekty...
4. YuBe nawilzajacy krem do ciala, wielozadaniowy, made in Japan. Podobno jakas niesamowita rewelacja stworzona przez farmaceute w 1957 roku. Glownymi skladnikami kremu sa: gliceryna, produkt zawiera takze: witamine B2, witamine C oraz E, kamfore (pachnie jak delikatniejsza wersja masci tygrysiej) oraz kwas hialuronowy. A teraz uwaga !!! Otrzymalam cale 3 gramy tego specyfiku! No chyba lekko jednak przegieli... Oryginalny produkt to 33 gr za 149 kr
5. Briliant smile - wybielajaca pasta do zebow. Podobno po uzywaniu jej przez 2 tygodnie usmiech stanie sie wyraznie bielszy. Otrzymalam oryginalny produkt 20 ml o wartosci 69 kr.
No coz... nie urywa mi niczego szczerze mowiac....
Jedynym warty uwagi produktem z kwietniowego pudelka jest moim zdanien pedzelek do ust. 
Scrub owszem, owszem, ale nie kupie. Jesli chodzi o paste wybielajaca to pokladam duze nadzieje. Ciekawa jestem czy rzeczywiscie zauwaze zmiane.
Szamponami jestem lekko zmeczona... fajnie by bylo gdyby Glossybox zaproponowal np maseczke do twarzy, albo cos z make upu.. no coz w koncu 179 kr miesiecznie to nie jest jakas powalajaca suma..

Ciekawa jeste co bedzie w letnich wydaniach:)

Milego dnia dziewczyny :)

Dolly


Zdjęcia i tresci przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

HASLA

-417 (1) 020 (1) 11 pytan do (1) 17 maja (1) 21N (1) 8hours cream (1) absolute new york (1) ahoy (1) allure essie (1) aloe vera (1) alverde (3) analiza skladnikow (2) anastasia (1) anatomicals (1) ankieta (7) Aqua Allegoria (1) Astor (1) atmosfera (34) atomosfera (1) autumn (1) aveda voluminzing tonic (1) Aveeno (1) back in the limo (1) bakterie (1) balett Slipers essie. (1) balsam do ciala (3) balsam do ust (2) Balsam do wlosow (1) Battiste (1) BB (1) BB cream (2) Belepierre (1) bellepierre (3) biale noce (1) bialy lakier do paznocki (1) bielenda (2) Bioderma (1) bizuteria (5) blossom dandy (1) blyszczyk (1) Bobbi Brown (1) bodyoil (1) boller (1) Boots (1) Bottega Verde (1) bounty (1) bourjois (2) Bozenarodzenie (1) brazer (1) brokat (1) Bronze Goddess (1) brwi (1) bubblegum (1) bump up the pumps (1) burts bees (1) Buter London (1) Capture Totale (1) CC (2) CC krem (1) Celia (1) Cellular Revitalizing Eye Gel (1) Chanel (6) Chanel Camelia de Plums (1) chillato essie (1) christmas (3) ciasto (2) cien do powiek (1) cienie do powiek (6) Clarins (1) clear head (1) Clinique (1) Coconut Milk (1) Color Club (2) coolcocs (1) Cosmetics Tattoos (1) cukinia (1) cushion (1) czekolada (3) czerwien (1) czerwona szminka. (1) czyscik (1) data waznosci kosmetykow (2) Define (1) demakijaz (5) denko (14) deo (2) dezodorant (1) Dior (7) Dior Forever and Ever (1) Dior Star (1) diorette (1) diorskin star (1) DJ Dolly (2) dobre bo polskie (1) dobre bo polskie. Inglot (1) dolly cocossino (3) dom (30) double breasted jacket (1) Dream Nude (1) dress to kilt (1) eastern light (1) ekologicznie (5) Elisabeth Arden (1) elizabeth arden (3) Elizabeth Mott (1) elnett (1) Emma S. Naobay (1) Eos (1) Escale a Pondichery (1) essie (24) essie 2015 (1) essie bride 2015 (1) essie kolekcja slubna 2015 (1) essie summer 2015 (1) essie winter 2014 (1) essie zimowa kolekcja 2014 (1) essie. essie spring 2015 (1) essie2015 (1) Estee Lauder (10) etre belle (2) Eveline (1) extension (1) Eyeliner (1) Fado (1) fall (1) fashion (1) fastelavnsboller (1) flowerista (1) fluid (2) fluid w gabce (1) foundation (1) Franboises Recolte (1) gabka konjac (1) Garden variety (1) Garnier (2) gazpacho (1) gel (1) Glaze Visage (1) glitter (1) Glossy Box (6) glossybox (22) glossybox czerwiec 2015 (1) glossybox Norge (10) glossybox norwegia (1) glossybox.roz (1) glow (1) golde rose (1) Golden Rose (1) gotowanie (4) gratis (1) Guerlain (3) Guerlain. aquarella (1) haul (10) Hawaiian Tropic (2) herbata (3) highlighter (1) HM (2) hobby (1) home made (1) home sweet home (1) homesweethome (1) Hot Make up (1) HP sculpting powder (1) hugo boss (1) IKEA (1) Infallible (1) inglot (5) Inglot. Mavala (1) interior (5) IOPE Air Cushion RX (2) Isadora (2) jedzenie (1) jelly pong pong (1) jiggle hi jiggle low (1) jul (1) Jurlique (3) Kanebo Sensai Prime Solution (1) kawa (4) kenzoki (1) kerastase (1) Kolastyna (1) konturowanie (1) konturowka do ust (1) Korea (1) koreanskie kosmetyki (2) Kosmetyk Roku (1) kosmetyki wszechczasow (1) krem do rak (4) krem do twarzy (8) krem pod oczy (1) kuchnia (6) Kueshi (2) kwasy owocowe (1) La Prairie (3) lakier do paznokci (33) lakier do ust (1) lakier do wlosow (1) lashes extension (1) lato (7) Lefse (1) letnia kolekcja essie 2015 (1) Lets the good times roll (1) Liebster Blog Award (1) light beige (1) Lip maximizer (1) lipgloss (3) lipstick (1) Lisboa (1) Lizbona (2) Loccitane (2) Lollipops (1) Lollipops Paris Balm (1) London Calling (1) Longevite anti age serum (1) Lord& Berry (1) Loreal (7) Loreal. manicure 12 days (1) LULU (1) Lush (4) Luxedo Essie (1) MAC (1) Magnifica (1) make up (3) make up mekka (3) make up store (8) makiash (1) malinowy (1) Mariza (1) marsk (2) mascara (3) maseczka (4) maska do wlosow (1) maskara (1) matowa (1) MATRIX (1) mavala (1) Maybeline (1) Maybelline (1) Maybelline Dream Wonder Nude (1) maybelline elixir (2) meble (1) Michael Kors (1) Milion Gloss (1) mint (1) mint cadny apple (1) Mint Candy Apple (1) mirabelle Chanel (1) Miss Dior Blooming Bouquete (2) model co (1) modelco (2) molly makes (1) Muchi Muchi essie (1) my boy lollipop (1) My Burberry. recenzja (1) mydlo (1) Mythic oil (2) nail polish (12) nailpolish (4) nailpolish William (1) Nails Inc (2) Naobay (1) naturalne kosmetyki (1) naughty nautical (1) nawilzanie (1) neu lash (1) new (3) New York (2) Nicka K (1) Nigella Lawson (1) nominacja (1) norge (2) Norway (2) Norwegia (36) norwegia jakiej nie znacie (3) norweska prasa (3) norweski glossybox (1) nostalgia (3) nowosci (2) Nowy Jork (2) NoxiDoxi serum (1) NUXE (1) NYC (1) o mnie (1) ocena (1) oddam (1) odzywka (3) odzywka do rzes (1) ogrod (1) oil (1) Ole Henriksen (2) olejek (2) olejek arganowy (1) olejek do ciala (4) olejek do kapieli (1) olejek do twarzy (4) OPI (1) opinia (1) origins (7) oslo (1) parabeny (1) pasta do chleba z marchwi (1) pasta do zebow (1) pasta z brokulow (1) paznokcie (2) peach side babe (1) pedicure (1) pedzelen do ust (1) peeling (4) Peggy Sage (2) peppermint (1) perennial chic (1) perfumy (3) petal pushers (1) Pharmaceris (1) pianka do wlosow (1) picked perfect (1) pieczenie (2) pielegnacja (26) pigmenty (1) Pivoine (1) plyn miceralny (1) podklad (1) podklad poduszkowy (1) podklad w gabce (1) podroze (3) poduszka (1) pogoda (5) polska (3) pomadka (2) popcorn scrub (1) Portugalia (3) powidla (1) prasa norweska (2) prenumerata (1) pret -a - surfer essie (1) private weekend essie (1) przeceny (1) przedluzanie rzes (2) przepisy (8) puder (2) puder brazujacy (2) PW (1) ralf lauren (1) Realash (1) recenzja (40) red (1) refecto cil (1) regeneracja (1) relaks (2) remont (1) review (1) Revitaliaizng Supreme (1) Revlon (1) RFSU (1) rituals (1) robotki reczne (2) romper room essie (1) rouge edition velvet. szminka (1) Royal apothic (2) roz (3) rozdanie (3) rozdanie u Dolly (4) rzesy (2) sally hansen (1) salon firmowy (1) salt water happy essie (1) Sandy (1) sanex (2) Schwarzkopf (2) scrub (6) sebastian professional re shaper (1) serum (1) Shisheido (1) Skin Perfection Loreal (1) sleek (1) so susan (1) Soap&gGlory (1) solarium (1) sosusan (1) Starbucks (1) suchy szampon (1) sugar daddy essie (1) Sumita (1) summer (1) summer escape (1) sunday funday (1) sunset sneaks essie (1) Super Rescue antioxidant moisturizer (1) super stay (1) swieta (1) szampon (7) szminka (6) szminka do ust (1) Szwecja (3) tag (1) Teeez (1) Teez (1) Teeze Cosmetics (1) Teraz Polska (1) The Body Shop (3) tie the knotie (1) tint gloss (1) tlusty czwartek (1) tom ford black orchid (1) tonik (2) Top Shop (1) tradycje (6) tralosc perfum (1) Tromborg (1) Tropfy wife (1) Trophy Wife (1) tuck it in my tux (1) tusz do rzes (2) twoj styl (3) ulubiency 20014 (1) ulubiency roku (1) UNE (1) unilever neutral (1) USA (1) uslu airlines (1) usta (1) usuwanie plam pigmentacyjnych laserem (1) usuwanie zmian laserem (1) Vanilla Milk (1) vegan (1) vege (1) vichy (1) victoria secret (1) vigeland park (1) wakacje (3) Watermelo Essie (1) wax (1) waznosc kosmetykow (2) weleda (1) wielkanoc (3) wiosna (2) wlosy (1) woda toaletowa (1) woks do wlosow (1) wspomnienia (3) wybielanie zebow. (1) wyniki rozdania (2) wyrzucanie kosmetykow (1) xmas (2) YSL (2) YuBe (1) Yves Rocher (3) zabieg laserowy na twarz (1) zakupy (20) zeby (1) zel do twarzy (1) zel pod oczy (1) ziaja (1) zmiany pigmentowe (1) zolty lakier do paznokci (1) zupa (1) zycie codzienne (1)