SZUKAJ

wtorek, 23 lipca 2013

Escale a Pondichery czyli podroze z Diorem.....Recenzja

Te z Was, ktore sledza mojego bloga wiedza, ze jestem maniaczka pielegnacji i lakierow do paznokci. Nie wiecie jednak, ze jestem takze ogromna wielbicielka perfum.
To dla mnie bardzo wazny element mojego jestestwa, ktory okresla zarowno mnie jak i moje nastroje.
Gusta perfumowe bardzo sie zmieniaja na przestrzeni lat - przynajmiej w moim przypadku. Lubie zarowno ciezkie, aldehydowe nuty jak i cos bardzo swiezego, slodkiego, klarownego, prostego.  Kobieta zmienna jest - ja jestem nia wiec w 100% :P 
Dzisiaj chce Wam przedstawic jednego z moich ulubionych letnich zapachow

Escale a Pondichery
Dior
Pisanie o zapachu to jak dyskutowanie o gustach.. a o tych sie ponoc nie dyskutuje. Podziele sie wiec z Wami wrazeniami i odczuciami zwiazanymi z uzywaniem tego cuda:)
Na przestrzeni paru lat (2008-2010) Dior wprowadzil na rynek 3 nowe zapachy majace nawiazywac do dalekich podrozy. I tak w roku 2008 pojawil sie Escale de Portofino
(elegancka podroz do Wloch), w 2009 Escale a Pondichery (Pondichery to miasto polozone u wybrzezy Indii, niegdys kolonia francuska), a w 2010 Escale aux Marquises (podroz na wyspy Polinezji).
internet
Escale a Pondichery znalazl sie na sklepowych polkach wiosna 2009 roku jako drugi z calej trojki
Moje pierwsze z nim spotkanie bylo niezaplanowane i zaskakujace... Mialam 4 godziny na lotnisku w Zurychu. Zmeczona i niewyspana. Bylo bardzo wczesnie rano, a ja bylam po dlugim nocnym locie. Czulam sie nieswiezo i chcialam zdrzemnac sie w oczekiwaniu na nastepny samolot.
Nie bylabym jednak soba gdybym nie wpadla do taxfree z dzialem kosmetycznym. Zamierzalam kupic swoje ukochane Elle od Yves Laurent...Wtedy zauwazylam 3 stojace obok siebie zapachy Diora:
Escale a Pondichery 
Escale a Portofino
Escale aux Marquises....
internet
Kiedys, przez krotki czas mieszkalam na ulicy Portofino wiec odruchowo chwycilam najpierw za ten wlasnie. Zapach przyjemny jednak nie uwiodl mnie jakos specjalnie. Podobaja mi sie butelki - klasyczne, z grubego szkla, z jednej strony proste, ale niespotykane w swojej formie z powodu nieregularnych ciec -wglebien. Typowy wzor dla kratek Diora.
internet
Powachalam  Escale a Pondichery i.... przelecialo mi przez glowe miliony wspomnien, wrazen, odczuc, przeszyly mnie z poczatku ostre, nawet meskie nuty tego zapachu, aby po chwili poniesc mnie aromatem gruszki, malin, ciepla wanili. Pierwsza mysl - bunczuczna i lekko ostra woda kolonska dla mezczyzn ceniacych lesne cedrowe nuty. Troche na model zapachow unisex. Ale nie... jestem w dziale perfum damskich. Wacham ponownie, tym razem juz po rozpyleniu na nadgarstku i ostre, swiezo - kolonskie, nuty ustepuja lesnym woniom mchu, malin i gorzkiej mocnej herbaty. 
internet
Czuje jak mnie ten aromat uwodzi i delikatnie prowadzi sciezkami egzotycznych bazarow pelnych kolorow i zapachu przypraw, intensywnoscia zawilych akordow soczystych, dopiero pokrojonych owocow. Znajduje sie gdzies w odleglym kraju - nasyconym sloncem, ulicznym gwarem. Jestem w podrozy. Zwiedzam odlegle, egzotyczne zakatki swiata stojac na lotnisku w Szwajcarii..
Przy okazji mozecie podziwiac  probnik kolorow do mojej sypialni. Na razie jest bezowa, ale niedlugo zmieni sie w blekitno morska :)
Wciagam w nozdrza kolejne nuty Escale a Pondichery i pozwalam moim zmyslom wedrowac... Nagle jest pozny wieczor i przemierzam ulice w zwiewnej, jedwabnej sukience, obcasy moich butow stukaja w chodnikowe mozaiki. Miasto mimo wieczoru spoczywa w upale, rozpalone latarniami i dobiegajaca z restauracji muzyka. Jest parno, ale ja czuje sie swiezo, jakby muskala mnie oceaniczna, ozywcza bryza. Czuje sie atrakcyjnie, kobieco, zmyslowo. Won Escale a Pondichery obejmuje mnie i wplata sie w moje wlosy. Jest oczywiscie niezbedna w tej chwili, jest tajemnica i oczekiwaniem.
Jeszcze nigdy zaden zapach nie byl tak niejednoznaczny w swoim wyrazie, tak intrygujacy. Kupilam. Nie wyobrazam sobie jak mozna go nie miec.
Escale a Pondichery dla kazdego bedzie oznaczal cos innego i w kazdym budzil inne skojarzenia. Dla mnie jest jak daleka podroz, jak piesn z mocnym przeslaniem. Ponadczasowy. To aromat egzotyki, to perly, diamenty, jedwabie... Ale to takze krystalicznie czysty, rwacy gorski potok wijacy sie w gestwinach borow i lasow. To jedzenie dzikich malin prosto z krzaka, to powietrze przed nadciagajaca ciemna burza, to lekko zniewalajacy, ale bardzo delikatny aromat jasminu.
To w koncu uwodzenie, ale takze cos pierwotnego, moze nawet dzikiego, awaturniczego i nieokreslonego.  Escale a Pondichery jest trudna do okreslenia mieszanka energii z pelna szlachetnosci harmonia i dopelnieniem. Uspokojenie i pewnosc, ale takze ryzyko, zywotnosc i brawura.
Moglabym tak siedziec i pisac cale eseje na temat tych perfum. Odkrywam w nich ciagle cos nowego jakby zmienialy sie wraz z datami w kalendarzu.

Zdaje sobie sprawe, ze Escale a Pondichery nie jest dla kazdego. Mam wrazenie, ze mozna te wode toaletowa docenic dopiero bedac w okreslonym wieku. Mysle, ze gdybym byla bardzo mloda zobaczylabym w nich po prostu takiego troche kolonskiego swiezaka :)
Co tu duzo gadac - jeden z moich ulubiency i okreslajacy mnie chyba dosc dobrze, bo bez niego czulabym sie nie do konca soba. Sprobujcie :)
internet
Escale a Pondichery, Dior

Nuty głowy: kardamon

Nuty serca: czarna herbata, jaśmin

Baza: drzewo sandałowe
 


Pozdrawiam Was serdecznie


Dolly


Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

piątek, 19 lipca 2013

Sunday Funday ? Kolejny Essie z letniej kolekcji

Co prawda dzisiaj jest piatek, a nie niedziela, ale to tak czy inaczej dobry czas na prezentacje Sunday Funday z nowej, letniej kolekcji ESSIE :)
Moje kolorowe stadko poznalyscie w poprzednim poscie. Zdecydowalam sie na prezentacje Sunday Funday chyba zeby siebie do niego bardziej przekonac...
Dlugo wahalam sie nad jego kupnem, a wlasciwie dlugo wahalam nad tym, ktory oprocz Naughty..powinien dolaczyc do mojego zbiorku...
O kupnie wlasnie tego zdecydowaly:
1. moje ciagoty do pomaranczowo lososiowo rozowych kolorow, ktore to tendencje uaktywniaja sie letnia pora
2. kompletne wymiecenie tego koloru z praktycznie kazdego sklepu - jest on ponoc najbardziej popularny w tej kolekcji. Maja wszyscy - mam i ja..:D
Tylko nie wiem czy on mi sie rzeczywiscie tak bardzo podoba ?...

Jak pisalam w poscie 24 shades of Essie - Sunday Funday zawiera w sobie drobniutki brokat, ktory jest niezby widoczny dopoki nie jestesmy w sloncu. Kolor moim zdaniem bardzo letni i wakacyjny, ale chyba troche ...opatrzony?.. nudnawy? Juz sama nie wiem.. a moze rozpuszczona jestem przez inne tego typu.... Caly czas mam wrazenie, ze "gdzies to juz bylo" takie lakierowe deja vu...
Zrobienie zdjecia, ktore oddawaloby prawdziwy kolor graniczylo z cudem, bo w promieniach slonecznych lakier wydaje sie byc pomaranczowy, a tak szczerze mowiac do konca nim nie jest. Nie jest tez rozowy - raczej taka morela z domieszka lososia z drobinkami. Chyba wychodzi maslo maslane... Ocencie same:)
To jest rzeczywisty kolor tego lakieru

Zdjecia lakieru na paznokciach i w sloncu
Na stopach Naughty Nautical, na dloniach Sunday Funday
 I co ? Podoba Wam sie ?

Ja nadal nie do konca przekonana....hmmm

Milego dnia :)


Pozdrawiam serdecznie

Dolly

Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

czwartek, 18 lipca 2013

24 shades of ESSIE

Czyli 24 odcienie Essie... Tak naprawde to jestem bardzo zaskoczona iloscia moich Essiakow... Mialabym ich wiecej gdybym nie rozdala paru sztuk (nie pamietam dokladnie nazw, ale bylo to chyba Lollipop, jeszcze jedna czerwien (too too hot ?) i trzy, ktorymi pomalowalam pazury tylko dwa razy: jeden zielonkawy, a drugi niebieskawy).
Uwielbiam lakiery tej firmy, ale znam swoje granice kolorystyczne i wiem, ze nie bede latac po miescie z perlowym blekitem, albo zarowiasta zielenia, bo ani mi sie to nie za bardzo podoba ani nie czuje sie w tym dobrze. Istnieje wiele kolorow lakierow, ktore ciesza moje oko, ale nie sa absolutnie dla mnie. Pomimo swietnej jakosci i bycia IN.
Tak oto prezentuje sie moja radosna gromadka :)
Oprocz dwoch przewazaja odcienie czerwieni i tzw nudziaki, ktore ciagle sa bliske memu sercu.
Prezentacje zaczne od moich nudziaczkow:) Kiedys (pare lat temu) na fali french manicure mialam manie nudziakowa.. Jakies tysiace bladych, mlecznych rozy i bezow walaly sie po mojej lodowce (tam wlasnie przechowuje  moje skarby). Przez wiele lat nosilam tzw francuski manicure - zarowno na bardzo krotkich paznokciach jak i na nieco dluzszych. Taki byl wtedy szal, zreszta moja praca wymagala ode mnie bardzo klasycznego manicure - najchetniej delikatny, mleczny roz albo wlasnie frenczyk ;)
1. Ballerina Slippers nr 6 - moj ostatni zakup. Dosyc anonimowe rozbielone lekko szarawe nudnawe, ale jakos mi sie podoba :)
2. Sugar Daddy nr 15 - fajny rozowo-mleczny chociaz dwie warstwy moim zdaniem to za malo. Najlepiej prezentuje sie jako trzywarstwowiec.
3. Allure nr 5 - bardzo go lubie, jest dosyc anonimowy i chyba nieco gorszy od nastepnego.
4. Muchi Muchi nr 17 - srednio przeze mnie lubiany. Jest jakby zbyt rozowy - dlatego uzywam go tylko wtedy gdy pasuje mi wybitnie do jakiejs letniej keracji.
5. Mademoiselle nr 13 - to moj ulubiony nudziak:) Mozecie go zobaczyc tutaj KLIK Zdecydowanie najlepszy z calej bandy jesli chodzi o odcien. Prezentuje sie bardzo elegancko i klasycznie. 
Tu jeszcze zdjecie porownawcze. Znawcy tematu wiedza, ze wiele lakierow Essie jest do siebie bardzo podobnych i roznice w odcieniach sa minimalne. Staralam sie bardzo uchwycic roznice w kolorystyce trzech nudziakow: Medmoiselle, Ballet Slippers i Allure. Powiedzialabym, ze Allure jest z nich najbardziej bialy (mlecznie)
Pora na czerwienie <3
1. Fifth Avenue nr 64 - zywa czerwien, dosyc jasna. Moim zdaniem podbita cieplejszymi nutami.
2. Forever Yummy nr 57 - soczysta, nieco bordowa czerwien, jeden z moich ulubionych. Elegancki i nie krzykliwy (lubie klasyke, a poza tym jestem juz stara hehe) Zobaczcie :) KLIK
3. Hip Anema nr 247 - nie jestem wielka jego fanka, jest dla mnie zbyt pomaranczowy w odcieniu. Pasuje jednak do bardzo kolorowych, letnich kwiatowych kreacji, albo jako element ozywiajacy ciemne stylizacje. Tutaj mozecie go zobaczyc na pazurach KLIK
4. A List nr 55 - co tu duzo pisac - piekna klasyka w przydymionej wersji. Bardzo go lubie za elegancje i ponadczasowosc.
5. Lacquered up - klasyczna czerwien, elegancka lekko chlodnawa. Moj ostatni nabytek.

Ciemniejsza strona zycia :)
1. Smokin' Hot nr 739 - brazowo szary, przydymiony. Wyglada na paznokciach jak grafit z domieszka chlodnego brazu, kremowy, bez drobinek.
2. Decadent Dish nr 87 - brazowo burgundowy metalic, co do ktorego nadal jakos mi serca brak.. W butetelczce wyglada pieknie, na paznokciach tez, ale nie jest to do konca moj kolor.. Moze przez te domieszke metaliku. KLIK - tutaj mozecie go zobaczyc bo kiedys chcialam sie go pozbyc  ! ...(ale mi przeszlo)
3. Bordeaux nr 50 - piekne bordo - burgund. Gleboki, klasyczny i szlachetny. To juz moja druga buteleczka i pewnie jeszcze nie raz ten rumak zagosci w mojej stajni :)
4. Wicked nr 49 - czyli jeden z ulubionych lakierow mojego meza tzn on lubi gdy ja go uzywam (co by nie bylo watpliwosci). Sama nazwa lakieru juz duzo o nim mowi :P Ani to czarny, ani burgund ani braz.. po prostu mieszanka i kolor jest zuplenie wicked :) Wyglada rewelacyjnie na krotkich paznokciach  i na stopach do sandalkow albo klapek.

Moje noklasyki ;)
1. Stroke of Brillance - to wspomnienie wyjazdu do Nowego Yorku, bo tam wlasnie go kupilam. Uzylam pare razy tylko... Brokat to nie ja, ale zal bylo nie wziac !;) bo jest piekny i mam mile z nim wspomnienia. 
2. Naughty Nautical nr 266 - ostatnia letnia kolekcja, pisalam o nim tutaj : KLIK. Kocham jak do tej pory. Chociaz jestem zdecydowanie nudziakowym klasykiem to lubie od czasu do czasu i roze i jakies zielenie, a ta zielen jest absolutnie cudowna.

Na gorze roze?
Zdjecie niestety nie oddaje pieknych barw tych lakierow...
1. Cute as a Button nr 73 - sliczny, slodki roz z domieszka lososiowego, z kremowym wykonczeniem.
2. Peach Daiquiri nr 72 - to trduny do okreslenia roz - delikatnie arbuzowy. Mozecie go zobaczyc tutaj: KLIK
3. Status Symbol nr 26 - chlodniejszy od poprzednika, kremowy, ciemniejszy roz.
4. Secret Story nr 248 - lekko liliowy roz, dosyc wyrazisty, ale nie noeonowy.Na paznokciach mozecie go zobaczyc tutaj: KLIK
5. Watermelon nr 254 - tutaj, na zdjeciu wyglada troche bardziej czerwono niz w rzczywistosci. Piekny, letni, zywy kolor. Mozecie go zobaczyc na paznokciach tutaj: KLIK

Milosc do 3 pomaranczy :)
1. Fear & Desire nr 221 A - soczysty pomaranczowy, butny i zdecydowany. Odwazny kolor na lato, albo dla tych ktorzy lubia wyzwania :) Lubie takie ostre pomaranczowe paznokcie w polaczeniu z ciemna fuksja albo winna czerwienia ubrania. Tutaj go widac dokladnie KLIK
2. Sunday Funday nr 268 - ostatni nabytek - letnia kolekcja. Zaliczylam go do pomaranczy gdyz mimo, podbicia rozowo lososiowym wydaje sie byc bardziej cieply niz chlodny. Podobnie jak Naughty Nautical ma w sobie delikatne drobinki. Nadal nie jestem do niego do konca przekonana... Zasluguje chyba na oddzielny post.. A ten planuje niedlugo.
3. Meet me at sunset nr 67 - naprawde pomidorowo - pomaranczowe cudo. Mimo, ze preferuje w sumie kolory chlodne, ten zawladnal moim sercem. 

I to by bylo na tyle :) Tutaj jeszcze pare zdjec moich  malenstw oraz zdjecia zza kulis. Jeden z moich kotow koniecznie chcial byc uwidoczniony ... ;)



A ja sie dolaczam ... Milego dnia :)


Dolly



Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

Parabeny ? Silikony?

Nie mam pojecia czy w swiatku blogowym cos takiego jest dopuszczalne, ale dzis natknelam sie na artykul w sieci dotyczacy calej tej histerii i moim zdaniem warto go zaprezentowac.
Tutaj jest do niego link KLIK
Nie mam zadnych powiazan z portalem, ani nie znam autorki tego artykulu. Uwazam po prostu, ze warto tej artykul przeczytac. 
zrodlo: net


Pozdrawiam Was serdecznie


Dolly

środa, 17 lipca 2013

A jednak... Funday CC Sunday

Tak chodzilam i chodzilam kolo nowej kolekcji Essie.. i po kupieniu i zachwycie nad Naughty Nautical zdecydowalam sie jednak na nabycie kolejnego koloru... I tu pojawil sie maly problem z decyzja, ktora jednak pomogla mi podjac pani ze sklepu :) Okazalo sie, ze Essie ma promocje - kup 3 zaplac za 2 wiec wiadomo - zal bylo nie wziac :P 
Takim oto sposobem jestem posiadaczka dwoch najnowszych Essieakow na lato oraz jednego nudziaka Ballet Slippers:)
O Naughty Nautical pisalam w euforii tutaj klik. :)
Jak na razie nie wyprobowalam jeszcze Sunday Funday.. ale zrobie to niedlugo i oczywiscie zaprezentuje. Zanim to nastapi musicie zadowolic sie prezentacja dokonana przez mojego kota :)
Jak widac bardzo wczul sie w role modela :)
Na tym zdjeciu dokladnie widac, ze oba lakiery maja w sobie malenkie drobinki. Nie sa one jednak bardzo widoczne na paznokciach (mozecie zobaczyc jak wygladaja tutaj: klik)
No i w koncu postanowilam sprawdzic co to jest ten CC krem. Zaczelam od nieco nizszej polki - Loreala. Wiem, pewnie CC Chanela jest lepszy, ale po niezbyt dobrych doswiadczeniach z kremami BB z wyzszej polki (azjatyckie i Dior) postanowilam nie ryzykowac i zaczac od czegos tanszego. Kupilam CC Cream, Nude Magique Anti Dulness. Na rynku (przynajmniej naszym) mozna znalezc 3 wersje tego kremu.
Jak na razie uwazam, ze jest bardzo ok, ale to za wczesnie zeby pisac recenzje (tak swoja droga to zastanawiam sie jak niektorzy moga pisac recenzje produktu po jednorazowym jego uzyciu? Mozna oczywiscie pisac o swoich pierwszych wrazeniach, ale..chyba nie opiniotworcza recenzje).
O BB kremach i CC kremach pisalam tutaj klik

Moj nowy nabytek :) Kosztowal cos kolo 160- 170 koron
Fajna tubka z malym aplikatorem
Na dloni.

Za jakis czas napewno mozecie sie spodziewac recenzji.



Czy ktoras z Was ma jakies doswiadczenia z CC? A moze z CC z Loreala? Chetnie przeczytam



Pozdrawiam Was :)



Dolly

Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

sobota, 13 lipca 2013

Naughty summer ?... w kazdym razie zakupy :)

Ten post bedzie raczej obrazkowy, ale mysle, ze takze ciekawy :)
Lato wreszcie do nas zawitalo, rozkwitlo wszystko dookola, zrobilo sie cieplo i przyjaznie:)
Od mnw tygodnia walczylam z grypa, co jednak nie przeszkodzilo mi w udaniu sie nad fjord, poszaleniu na zakupach, a jutro wybieramy sie na 4 dni na polnoc Szwecji.

Zrodlo: essie
Jak juz wiecie jestem maniaczka Essie - musialam wiec kupic cos z nowej kolekcji, chociaz powiem szczerze, ze sama siebie zaskoczylam - kupilam zielen, a planowalam zakup czegos bardziej czerwono morelowego..
Moj wybor padl na Naughty Nautical, ktory jest reprezentantem kolekcji letnie 2013:)
Ma bardzo piekny kolor: morsko-szamargdowy i mimo, ze wahalam sie miedzy nim, a Sunday Funday bardzo ciesze sie, ze jednak Nautical dolaczyl do mojej kolekcji Essiakow.
Jak wszystkie lakiery z tej firmy tak i ten trzyma sie super dobrze, swietnie rozprowadza (szeroki pedzelek) i ma piekne kremowe wykonczenie. W tym wydaniu z malenkimi drobinkami - nie jestem wielka zwolenniczka brokatow, ale drobinki tutaj sa do zaakceptowania, a w tym przypadku po prostu nadaja lakierowi elegancji).Jak pamietacie dostalam podobny odcien w GlossyBoxie z czerwca klik, ale to nie jest ten sam kolor, a jedynie ta sama grupa barw. Tutaj macie porownanie:
Color Club Age of Aquarius to zdecydowanie bardziej neon no i nie posiada drobinek, Essie  jest takze w nieco ciemniejszym kolorze i podtonie. Obydwa mi sie bardzo podobaja, ale uwazam, ze Naughty Nautical jest bardziej elegancki.Stalam sie rowniez posiadaczka dlugo ogladanego uprzednio  pudru brazujacego, ktory to za mna chodzil i chodzil i w koncu sie zlamalam....:P Mowa o Terracotta 4 Seasons od Guerlain w kolorze 01 Blondes. Nie, nie jestem blondynka, ale odcienie dla brunetek z tej firmy  sa zwykle dla mnie za ciemne i zbyt cieple w odcieniu. Pudru jeszcze nie uzywalam (probowalam tylko na dloni i na twarzy w sklepie, podczas zakupu). Zdam Wam fotorelacje niebawem :) Jestem bardzo ciekawa tego pudru, gdyz duzo osob go zachwala.
Oprocz tego kupilam Mollie Makes! :) Tym razem jest juz po norwesku z czego bardzo sie ucieszylam !( o moich rekoczynach juz niedlugo ;) Oraz pierscionek i naszyjnik z literka "D" - oba byly na wyprzedazy w Gina Triccott ,wiec nie moglam przejsc obojetnie - same przeciez rozumiecie - zal bylo nie wziac :P

Do rodziny dolaczyly takze: door stopper (zdjecie ponizej) oraz kolejny Essiak - juz nie z letniej kolekcji, ale soczysty i bardzo przez to letni - Meet me at the sunset:)

Zapomnialam o tej szerokiej bransoletce - tez z Giny, tez z przeceny:P
Roza z mojego ogrodka :)
Lakier zaprezentuje za jakis czas na pazurach bo jest piekny <3
Naughty Nautical i moj nowy pierscionek z moim inicjalem :P

Door stopper czyli przytrzymywaczka drzwi (?) tak aby staly one otwarte lub uchylone pod wybranym przez nas katem. Na zdjeciu widzicie mojego zatroskanego psa <3 oraz w prawym gornym rogu kawalek bukiety z wlasnego ogrodka: kocham kwiaty, a szczegolnie peonie, roze i frezje. Frezji nie uswiadczysz w Norwegii - przynajmniej ja nigdy sie nie natknelam.

I to by bylo na tyle moje drogie. Zycze Wam udanego weekendu :)


Dolly

Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

Poolside.. czyli ISADORA na lato

Nie ma u nas co prawda produktow firmy Bourjois z powodu czego bardzo cierpie czasami ;) ale mamy za to pelna game ISADORY :)
Po wypadzie do Szwecji wrocilam z Twist Up Glossy Stick - poltransparentna szminka - blyszczykiem w olowku.
Kiedys mialam Chubby Stick z Clinique, ale musze powiedziec, ze nie odpowiadal mi jego smak.. Jakis taki dziwny byl - ja mam w ogole dosyc ambiwalentny stosunek do kolorowki z firmy Clinique, a szczegolnie szminek i blyszczykow...Wiem, ze sa to produkty nieperfumowane, ale mimo wszystko posiadaja one swoj dziwny smak (?) Czy ktoras z Was tez ma takie odczucia, czy tylko ja ?
W kazdym razie - wracajac do Isadory - moj wybor padl na kolor Coral Coctail 07. Generalnie pasuje on pewnie bardziej blondynkom, ale jak juz pewnie zdarzylyscie zauwazyc latem uaktywniaja sie u mnie ciagaty do koloru pomaranczowego i jego pochodnych.
Na ustach Coral Coctail jest delikatny i wyglada soczyscie. Pomadka nie wysusza ust i nie ma dziwnego posmaku. Jest nieperfumowana. Trzyma sie przyzwoicie jak na blyszczykopodobna.
Trudno mi na razie pisac recenzje bo uzylam dopiero pare razy. Ale moje pierwsze wrazenia sa bardzo pozytywne. Nie wiem czy zdjecia oddadza w pelni prawdziwa barwe produktu, ale nie jest to pomaranczowo - koralowy to raczej taki lososiowy kolor czyli mieszanka pomaranczu, z lososiowym rozem. No tak..... ale maslo maslane z tego mojego wyjasniania wychodzi :P lol
Ale chyba wiecie o co mi chodzi? ;)
To ten na zdjeciu drugi od gory:)

Tutaj wydaje sie bardzo intensywny, ale na ustach az tak mocny nie jest.. usta sa z natury innego koloru niz skora dloni wiec i kolor jest inny
Pomadke "wykreca sie" z opakowania, podobnie jak inne tego typu
Tu kolor w sztucznym swietle lazienki
A tutaj w swietle dziennym
Jestem zadowolona z zakupu, ale nie planuje kupienia kolejnego koloru poniewaz mam jakas tone innych szminek i blyszczykow :P
Nowosci paznokciowe z Isadory... nie dla mnie jednak... nie jestem wielka fanka brokatu na paznokciach...
Reklama soczyscie kolorowa

Wiem, ze juz jedna z Was kupila sobie Isadore w tym samym kolorze :) ...



Pozdrawiam Was serdecznie


Dolly

Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością (chyba, że zaznaczyłam inaczej). Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części  bloga oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170

HASLA

-417 (1) 020 (1) 11 pytan do (1) 17 maja (1) 21N (1) 8hours cream (1) absolute new york (1) ahoy (1) allure essie (1) aloe vera (1) alverde (3) analiza skladnikow (2) anastasia (1) anatomicals (1) ankieta (7) Aqua Allegoria (1) Astor (1) atmosfera (34) atomosfera (1) autumn (1) aveda voluminzing tonic (1) Aveeno (1) back in the limo (1) bakterie (1) balett Slipers essie. (1) balsam do ciala (3) balsam do ust (2) Balsam do wlosow (1) Battiste (1) BB (1) BB cream (2) Belepierre (1) bellepierre (3) biale noce (1) bialy lakier do paznocki (1) bielenda (2) Bioderma (1) bizuteria (5) blossom dandy (1) blyszczyk (1) Bobbi Brown (1) bodyoil (1) boller (1) Boots (1) Bottega Verde (1) bounty (1) bourjois (2) Bozenarodzenie (1) brazer (1) brokat (1) Bronze Goddess (1) brwi (1) bubblegum (1) bump up the pumps (1) burts bees (1) Buter London (1) Capture Totale (1) CC (2) CC krem (1) Celia (1) Cellular Revitalizing Eye Gel (1) Chanel (6) Chanel Camelia de Plums (1) chillato essie (1) christmas (3) ciasto (2) cien do powiek (1) cienie do powiek (6) Clarins (1) clear head (1) Clinique (1) Coconut Milk (1) Color Club (2) coolcocs (1) Cosmetics Tattoos (1) cukinia (1) cushion (1) czekolada (3) czerwien (1) czerwona szminka. (1) czyscik (1) data waznosci kosmetykow (2) Define (1) demakijaz (5) denko (14) deo (2) dezodorant (1) Dior (7) Dior Forever and Ever (1) Dior Star (1) diorette (1) diorskin star (1) DJ Dolly (2) dobre bo polskie (1) dobre bo polskie. Inglot (1) dolly cocossino (3) dom (30) double breasted jacket (1) Dream Nude (1) dress to kilt (1) eastern light (1) ekologicznie (5) Elisabeth Arden (1) elizabeth arden (3) Elizabeth Mott (1) elnett (1) Emma S. Naobay (1) Eos (1) Escale a Pondichery (1) essie (24) essie 2015 (1) essie bride 2015 (1) essie kolekcja slubna 2015 (1) essie summer 2015 (1) essie winter 2014 (1) essie zimowa kolekcja 2014 (1) essie. essie spring 2015 (1) essie2015 (1) Estee Lauder (10) etre belle (2) Eveline (1) extension (1) Eyeliner (1) Fado (1) fall (1) fashion (1) fastelavnsboller (1) flowerista (1) fluid (2) fluid w gabce (1) foundation (1) Franboises Recolte (1) gabka konjac (1) Garden variety (1) Garnier (2) gazpacho (1) gel (1) Glaze Visage (1) glitter (1) Glossy Box (6) glossybox (22) glossybox czerwiec 2015 (1) glossybox Norge (10) glossybox norwegia (1) glossybox.roz (1) glow (1) golde rose (1) Golden Rose (1) gotowanie (4) gratis (1) Guerlain (3) Guerlain. aquarella (1) haul (10) Hawaiian Tropic (2) herbata (3) highlighter (1) HM (2) hobby (1) home made (1) home sweet home (1) homesweethome (1) Hot Make up (1) HP sculpting powder (1) hugo boss (1) IKEA (1) Infallible (1) inglot (5) Inglot. Mavala (1) interior (5) IOPE Air Cushion RX (2) Isadora (2) jedzenie (1) jelly pong pong (1) jiggle hi jiggle low (1) jul (1) Jurlique (3) Kanebo Sensai Prime Solution (1) kawa (4) kenzoki (1) kerastase (1) Kolastyna (1) konturowanie (1) konturowka do ust (1) Korea (1) koreanskie kosmetyki (2) Kosmetyk Roku (1) kosmetyki wszechczasow (1) krem do rak (4) krem do twarzy (8) krem pod oczy (1) kuchnia (6) Kueshi (2) kwasy owocowe (1) La Prairie (3) lakier do paznokci (33) lakier do ust (1) lakier do wlosow (1) lashes extension (1) lato (7) Lefse (1) letnia kolekcja essie 2015 (1) Lets the good times roll (1) Liebster Blog Award (1) light beige (1) Lip maximizer (1) lipgloss (3) lipstick (1) Lisboa (1) Lizbona (2) Loccitane (2) Lollipops (1) Lollipops Paris Balm (1) London Calling (1) Longevite anti age serum (1) Lord& Berry (1) Loreal (7) Loreal. manicure 12 days (1) LULU (1) Lush (4) Luxedo Essie (1) MAC (1) Magnifica (1) make up (3) make up mekka (3) make up store (8) makiash (1) malinowy (1) Mariza (1) marsk (2) mascara (3) maseczka (4) maska do wlosow (1) maskara (1) matowa (1) MATRIX (1) mavala (1) Maybeline (1) Maybelline (1) Maybelline Dream Wonder Nude (1) maybelline elixir (2) meble (1) Michael Kors (1) Milion Gloss (1) mint (1) mint cadny apple (1) Mint Candy Apple (1) mirabelle Chanel (1) Miss Dior Blooming Bouquete (2) model co (1) modelco (2) molly makes (1) Muchi Muchi essie (1) my boy lollipop (1) My Burberry. recenzja (1) mydlo (1) Mythic oil (2) nail polish (12) nailpolish (4) nailpolish William (1) Nails Inc (2) Naobay (1) naturalne kosmetyki (1) naughty nautical (1) nawilzanie (1) neu lash (1) new (3) New York (2) Nicka K (1) Nigella Lawson (1) nominacja (1) norge (2) Norway (2) Norwegia (36) norwegia jakiej nie znacie (3) norweska prasa (3) norweski glossybox (1) nostalgia (3) nowosci (2) Nowy Jork (2) NoxiDoxi serum (1) NUXE (1) NYC (1) o mnie (1) ocena (1) oddam (1) odzywka (3) odzywka do rzes (1) ogrod (1) oil (1) Ole Henriksen (2) olejek (2) olejek arganowy (1) olejek do ciala (4) olejek do kapieli (1) olejek do twarzy (4) OPI (1) opinia (1) origins (7) oslo (1) parabeny (1) pasta do chleba z marchwi (1) pasta do zebow (1) pasta z brokulow (1) paznokcie (2) peach side babe (1) pedicure (1) pedzelen do ust (1) peeling (4) Peggy Sage (2) peppermint (1) perennial chic (1) perfumy (3) petal pushers (1) Pharmaceris (1) pianka do wlosow (1) picked perfect (1) pieczenie (2) pielegnacja (26) pigmenty (1) Pivoine (1) plyn miceralny (1) podklad (1) podklad poduszkowy (1) podklad w gabce (1) podroze (3) poduszka (1) pogoda (5) polska (3) pomadka (2) popcorn scrub (1) Portugalia (3) powidla (1) prasa norweska (2) prenumerata (1) pret -a - surfer essie (1) private weekend essie (1) przeceny (1) przedluzanie rzes (2) przepisy (8) puder (2) puder brazujacy (2) PW (1) ralf lauren (1) Realash (1) recenzja (40) red (1) refecto cil (1) regeneracja (1) relaks (2) remont (1) review (1) Revitaliaizng Supreme (1) Revlon (1) RFSU (1) rituals (1) robotki reczne (2) romper room essie (1) rouge edition velvet. szminka (1) Royal apothic (2) roz (3) rozdanie (3) rozdanie u Dolly (4) rzesy (2) sally hansen (1) salon firmowy (1) salt water happy essie (1) Sandy (1) sanex (2) Schwarzkopf (2) scrub (6) sebastian professional re shaper (1) serum (1) Shisheido (1) Skin Perfection Loreal (1) sleek (1) so susan (1) Soap&gGlory (1) solarium (1) sosusan (1) Starbucks (1) suchy szampon (1) sugar daddy essie (1) Sumita (1) summer (1) summer escape (1) sunday funday (1) sunset sneaks essie (1) Super Rescue antioxidant moisturizer (1) super stay (1) swieta (1) szampon (7) szminka (6) szminka do ust (1) Szwecja (3) tag (1) Teeez (1) Teez (1) Teeze Cosmetics (1) Teraz Polska (1) The Body Shop (3) tie the knotie (1) tint gloss (1) tlusty czwartek (1) tom ford black orchid (1) tonik (2) Top Shop (1) tradycje (6) tralosc perfum (1) Tromborg (1) Tropfy wife (1) Trophy Wife (1) tuck it in my tux (1) tusz do rzes (2) twoj styl (3) ulubiency 20014 (1) ulubiency roku (1) UNE (1) unilever neutral (1) USA (1) uslu airlines (1) usta (1) usuwanie plam pigmentacyjnych laserem (1) usuwanie zmian laserem (1) Vanilla Milk (1) vegan (1) vege (1) vichy (1) victoria secret (1) vigeland park (1) wakacje (3) Watermelo Essie (1) wax (1) waznosc kosmetykow (2) weleda (1) wielkanoc (3) wiosna (2) wlosy (1) woda toaletowa (1) woks do wlosow (1) wspomnienia (3) wybielanie zebow. (1) wyniki rozdania (2) wyrzucanie kosmetykow (1) xmas (2) YSL (2) YuBe (1) Yves Rocher (3) zabieg laserowy na twarz (1) zakupy (20) zeby (1) zel do twarzy (1) zel pod oczy (1) ziaja (1) zmiany pigmentowe (1) zolty lakier do paznokci (1) zupa (1) zycie codzienne (1)